listopada 29, 2023

Andrzejki i Katarzynki

Andrzejki i Katarzynki

Zapewne każdy z Was pamięta te imprezy Andrzejkowe w szkole, gdzie wróżyliście sobie na temat przyszłego męża lub żony. Każdy wtedy myślał o osobie, w której się podkochiwał. Teraz wiele z nas jest dużo starszych i po latach dostrzega, że Andrzejki to nie tylko zabawa...

Andrzejki mają swoje korzenie w tradycji ludowej i obrzędach związanych z okresem przedadwentowym. Początki tego święta można odnaleźć w folklorze ludów słowiańskich, zwłaszcza polskich. Nazwa "Andrzejki" wskazuje na związek z imieniem św. Andrzeja, którego wspomnienie obchodzi się 30 listopada.

Obraz Henryk Niestrój z Pixabay

Andrzejki, to tradycyjne polskie święto, które ma swoje korzenie w ludowych wierzeniach i obrzędach. Ludzie wierzyli, że w tej magicznej nocy można odkryć swoją przyszłość, przede wszystkim poprzez różne wróżby i zabawy. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów tradycyjnych Andrzejek był obrzęd wróżenia z wosku. Ludzie z niecierpliwością oczekiwali, aż wosk stopiony nad płomieniem świecy wrzuci się do naczynia z wodą. Kształty, jakie przybierał, interpretowano jako zwiastuny przyszłych wydarzeń. Jeśli kształt przypominał serce, przyszło miłosne zauroczenie, a jeśli klucz, to obiekt ten symbolizował otwieranie nowych drzwi.

Wróżby, z jakimi spotkałam się osobiście to:

  • Przelewanie wosku przez klucz, a następnie interpretacja kształtu, jaki wyszedł.

  • Ustawianie butów jeden za drugim w stronę drzwi. Kogo obuwie dotrze jako pierwsze do drzwi, to ta osoba pierwsza weźmie ślub. 

  • Kubeczki — Pod pierwszym kubkiem umieszczano delikatnie obrączkę, która zgodnie z wierzeniami symbolizowała prędkie zawarcie związku małżeńskiego. Pod kolejnym kubkiem znajdował się różaniec, reprezentujący życie duchowe i możliwość pójścia do seminarium. Natomiast pod trzecim kubkiem umieszczano monetę, która przypisywana była aspektom związanym z dostatkiem i bogactwem.

  • Serce z imionami — Na jednym papierowym sercu wymieniano imiona żeńskie, a na drugim — męskie. W trakcie wróżby kobiety przebijały serce z imionami mężczyzn, a mężczyźni analogicznie to samo robili z sercem zawierającym imiona kobiet. Imię, które zostało przebite, uważano za przyszłego partnera życiowego.

Obraz u_bwnedbuxc1 z Pixabay

Pierwotnie podczas Andrzejek wróżyły sobie tylko kobiety, a podczas Katarzynek — mężczyźni. Drugie święto upamiętniało świętą Katarzynę, patronkę mężczyzn pragnących zawarcia związku małżeńskiego. Kawalerowie, gotowi do ślubu lub poszukujący partnerki, w trakcie Katarzynek przewidywali swoją przyszłość, korzystając z różnych form wróżb. Często było to także spotkanie dla już obiecanych sobie par, które miały okazję do bliższego poznania się.

Niekiedy młodzi, podszywając się pod obchody Katarzynek, organizowali imprezy, które stawały się okazją do nawiązania nowych znajomości i nawet zawarcia przyszłego małżeństwa. Wróżby dotyczące imienia przyszłej żony, daty ślubu czy liczby potomstwa były równie popularne w męskim środowisku.

Obecnie obie te tradycje są otwarte dla obu płci i stanowią okazję do wspólnego wróżenia, zabawy oraz integracji. Choć początkowo związane z kwestiami matrymonialnymi, obecnie Andrzejki i Katarzynki przekształciły się w wydarzenia kulturalne, które łączą tradycję z nowoczesnością, czerpiąc z bogactwa folkloru i przekazywanej z pokolenia na pokolenie magii.

Dajcie znać w komentarzu, z jakimi tradycjami i wróżbami spotkaliście się Wy!

listopada 21, 2023

Recenzja książki Tarot Karty, które wróżą autorstwa Jana Witolda Suligi

Recenzja książki Tarot Karty, które wróżą autorstwa Jana Witolda Suligi

Tarot jest jednym z najbardziej popularnych metod wróżenia, jakie znamy w naszym środowisku magicznym. Niestety jego popularność nie jest równa wiedzy, jaką o nim posiadamy. Jak to zmienić? Przeczytać książkę Tarot. Karty, które wróżą autorstwa Jana Witolda Suligi. Układa ona wszystkie puzzle ezoteryczne, jakie macie w głowie i łączy ze sobą tak samo jak tarot łączy się z kabałą, alchemią i astrologią.


Na początek poznajmy bliżej, kim jest autor tej książki. Jak podaje Wydawnictwo Fosforos na swojej oficjalnej stronie: ,,Jan Witold Suliga urodził się w 1951 roku w Krakowie. Zmarł w styczniu 2023 roku. Studiował etnografię i indologię na Uniwersytecie Łódzkim i Uniwersytecie Warszawskim. W 1990 roku uzyskał tytuł doktora nauk humanistycznych w zakresie antropologii kulturowej, pisząc pracę na temat indyjskich społeczności plemiennych. W latach 1990 – 2006 pełnił funkcję dyrektora Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Przez długie lata był związany z czasopismami „Nieznany Świat” i „Nie z tej ziemi”. W roku 2006 założył Centrum Terapii Uzależnień Duchowych, od roku 2014 prowadził Kabalistyczną Szkołę Tarota w podwarszawskim Józefowie, a także szereg kursów i warsztatów terapeutycznych. Był autorem wielu artykułów i książek z zakresu etnografii, antropologii kulturowej i ezoteryki. Zainteresowania naukowe i ezoteryczne Jana Witolda Suligi obejmują antropologię kulturową i stosowaną, archeologię, religioznawstwo i geografię religii, mistykę, kabałę, tantrę, szamanizm, magię, mitologię i symbolikę mitów, historię okultyzmu i systemów ezoterycznych. Interesował się także wierzeniami i obyczajami Słowian oraz rdzennych ludów świata, zwłaszcza obu Ameryk. Ponad trzydzieści lat zajmował się tarotem i był uznawany w tej dziedzinie za autorytet. Jego książki o tarocie były pierwszymi publikacjami wydanymi w Polsce po 1990 roku. Był twórcą polskiej talii tarota – „Tarot Magów”. Mówił o sobie, że jego największą pasją jest to, że każdego dnia może odkryć coś nowego w tym, w czym pozornie nie ma już nic do odkrycia."

Dla kogoś to może być minus, a dla mnie to wielki plus, ale ta książka łączy tarota z Kabałą i Biblią. Moim zdaniem to, co przekazuje Biblia jest bardzo wartościowe, niestety, albo i stety trzeba ją czytać między wierszami, aby zrozumieć okultystyczny sens. Osoby niebędące zwolennikami chrześcijaństwa mogą negatywnie odebrać książkę Suligi. Mimo wszystko zachęcam również takie osoby do przeczytania jej, bo może rzuci ona inne światło na to co już znacie.

Na pewno czytając tę książkę, przygotujcie sobie notes, bo sporo możecie z niej wyciągnąć. Systematyzuje ona wiedzę między planetami, żywiołami i tarotem. Zaprasza ona do spojrzenia inaczej na karty tarota i jest w niej opisana ciekawa droga, którą przemierzamy właśnie na podstawie tych kart. Sama czytając książkę Suligi, siedziałam z kartami tarota na podłodze mojego pokoju i układałam je na różne sposoby i przyglądałam się całej ich symbolice. Opisy kart w książce są na podstawie tarota Marsylskiego, który nie do końca mnie osobiście przekonuje, bo zdecydowanie wolę jak karty mają na sobie piękną symbolikę i obrazy, a nie po prostu narysowane 10 kielichów. 

Czytając tę książkę, najpierw przeanalizujcie rozdział, a potem bawcie się kartami, bo ja na bieżąco czytałam i układałam i trochę potem musiałam poprawiać to co ułożyłam. 

Tarot autorstwa Jana Suligi układa wam w głowie, naprawdę jest to książka, którą moim zdaniem powinien przeczytać każdy. Ta książka nie jest tylko o tarocie, ale i o człowieku! Czytając ją, podrzuciłam pewien fragment dwójce moich znajomych, a oni od razu zamówili książkę. Postanowiłam pokazać go i wam i czekam na wasze przemyślenia w komentarzach na temat tego fragmentu i całej książki.


Znajdziecie w tej książce przykłady rozkładów tarota, wytłumaczenie symboliki i powiązań między różnymi dziedzinami magii i okultyzmu, są tam również obrazki kart tarota i wytłumaczone ich znaczenie. Na to zazwyczaj zwracamy uwagę, wybierając książkę o tarocie, jednak moim zdaniem to jest najmniej ważne, bo rozkłady możemy tworzyć sami. A znaczenie kart to nie tylko, to co całościowo oznacza dana karta, ale cała symbolika i powiązania, jakie za nią stoją. Suliga w swojej książce dogłębnie tłumaczy drogę Głupca, którą podążamy w naszym życiu. Autor patrzy na karty Tarota jak na historię człowieka i lekcje, jakie musimy przejść, a nie tylko jak na metodę to przewidywania przyszłości. Ta książka pokazuje zupełnie nowe spojrzenie na to co dobrze nam wszystkim znane. 

Jest to książka dla każdego! Nawet jeśli nie wróżysz z tarota, to pamiętaj, że może on być również przydatny i służyć do poznawania siebie i do łączenia faktów i symboliki w praktyce magicznej. 

Ta książka to perełka dzisiejszych czasów. Ocena 10/10 jest tu nie wystarczająca, tutaj jest 10000/10!
 

października 15, 2023

Lustro czarownicy autorstwa Levannah Morgan - RECENZJA

Lustro czarownicy autorstwa Levannah Morgan - RECENZJA

Napisana z ciepłem i humorem książka oferuje zarówno nowicjuszom, jak i wytrawnym adeptom wiele sposobów na poszerzenie zrozumienia, w jaki sposób czarownictwo może być wykorzystywane w znaczący sposób w XXI wieku.” ~ Simon Costin, dyrektor Muzeum Czarostwa i Magii

Autorką książki jest Levannah Morgan. Jak podaje Wydawnictwo Fosforos na swojej stronie internetowej: „to doświadczona wiedźma praktykująca magię już ponad trzydzieści lat. Ta pochodząca z Walii czarownica i wiccanka na co dzień mieszka w hrabstwie Devon, gdzie czerpie inspirację z kontaktu z naturą, wiejskich krajobrazów, tajemniczych wrzosowisk i potęgi morza. W swojej praktyce łączy wicca i czarostwo tradycyjne, chętnie sięga do lokalnych wierzeń i doświadczeń. Jest założycielką Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Czarownictwa, pełniła również funkcję wiceprezeski Federacji Pogańskiej. Organizatorka konferencji pogańskich i autorka kursów z dziedziny czarostwa. Zawodowo jest artystką zajmującą się branżą filmową.” 
https://www.fosforos.pl/lustro-czarownicy/?v=9b7d173b068d

Tłumaczenia i opracowania polskiej wersji tej książki podjęło się Wydawnictwo Fosforos, na którego stronę Was serdecznie zapraszam. 

Już na początku książki możemy spotkać się z nazwiskiem, które warto, abyście zapamiętali. Nauczycielem Levannah Morgan w praktyce rzemiosła, jakim jest czarostwo był Cecil Williamson. Założyciel Muzeum Czarostwa i Magii w Boscastle w Anglii. Jak podaje ich oficjalna strona: ,,Muzeum Czarów było dziełem Cecila Williamsona, którego zainteresowanie czarami i magią zaczęło się już w dzieciństwie. Cecil początkowo założył Muzeum Czarów w Stratford-upon-Avon, ale po lokalnym sprzeciwie przeniósł się na Wyspę Man i w 1951 roku otworzył Folklorystyczne Centrum Przesądów i Czarów. Miał przyjemność również poznać Geralda Gardnera, założyciela nowoczesnej Wicca, jednak w miarę upływu czasu, zainteresowania obu mężczyzn stawały się coraz bardziej rozbieżne". 

Autorka przedstawia w tej książce swoją magiczną praktykę, która jest połączeniem tradycyjnego czarostwa i wicca. Plusem tej książki jest to, że autorka nie narzuca wicca, a każe dostosować praktykę do własnych wierzeń i przekonań. Nakłania, aby praktykować, słuchając swojej intuicji. 

Moim ulubionym elementem tej książki są narzędzia. Powiem Wam szczerze, że zainspirowała mnie ona do tworzenia swoich własnych rzeczy do praktyki magicznej. Mimo że nie mam ogromnych zdolności manualnych, to jednak uważam, że stworzenie czegoś własnymi rękami będzie prawdziwą magią. Znajdziecie w tej książce opisy narzędzi, które przydadzą Wam się do większości praktyk magicznych. 


Moim ulubionym fragmentem jest moment, gdy autorka opowiada o swojej praktyce na plaży. Sama uwielbiam praktykę w tym miejscu i bardzo się utożsamiam z jej słowami. Zwraca ona też uwagę na to, by nie pozostawiać po sobie śmieci, ani wosku ze świec oraz wykorzystywać to co mamy wokół siebie. Do zatoczenia kręgu możemy użyć patyków znalezionych na miejscu, jednak pamiętajmy też o duchach danego miejsca. Jeśli czujemy się w danym miejscu niechciani, nie praktykujmy tam na siłę. I na to wszystko Levannah Morgan zwraca uwagę w swoim dziele. 

Tytułowe lustro czarownicy jest opisane bardzo szczegółowo, szczególnie że sama mam szklaną kulę i uwielbiam z nią praktykować. Chociaż powiem Wam szczerze, że ostrzeżenia przed tym co zobaczymy w tych lustrach, lekko mnie przestraszyły, a najbardziej zdanie: ,,jeśli zobaczysz w lustrze ducha, nigdy, ale to nigdy nie oglądaj się za siebie ani nie odwracaj się, by zobaczyć, co tam jest.”  

W książce znajdziemy również opis księżyca z jego magicznymi konotacjami. Co ciekawe księżyc również można postrzegać jako lustro, ponieważ odbija światło słoneczne. 

Lustro jako odbicie jest z ludźmi od początku, a najstarsze było po prostu zwykłą kałużą. Dopiero potem był to wypolerowany metal. Autorka dzieli się metodami jak stworzyć lustro potrzebne do dywinacji czy widzenia duchów oraz dzieli się rytuałami z ich użyciem.

Książka zawiera dużo zdjęć i jest wydana w ciekawej w dotyku okładce, ale żeby ją poczuć musicie ją kupić lub wypożyczyć z biblioteki. I powiem Wam, że warto! Jest to książka, która mówi o podstawach praktyki magicznej. Sama korzystam z jej rad, szczególnie będąc nad morzem. Należy też zwrócić uwagę, że autorka praktykuje na terenach wysp brytyjskich, więc wiele rzeczy będzie się różnić kulturowo z naszą słowiańszczyzną. 

Jest to dla mnie obowiązkowa pozycja do przeczytania dla osób początkujących w praktyce magicznej i nie tylko. Jeśli miałabym dać jakąś ocenę, byłoby to 10/10! 

Przypominam o zaglądaniu na stronę Wydawnictwa Fosforos, aby kupić Lustro Czarownicy i inne ich książki, których recenzje również wkrótce pojawiają się na mojej stronie!